Skąd ta nazwa
Krąży nad całym terenem, spada w jedno miejsce
Sokół poluje z góry. Najpierw obejmuje wzrokiem cały teren, potem wybiera jeden punkt i idzie w dół. Narzędzie robi to samo: jedno spojrzenie na całą markę z lotu ptaka — technika, Google, wizytówka, reklamy, oferta — a na końcu jeden konkretny punkt, od którego zaczynasz.
Reszta modułów Ostoi wchodzi głęboko w jedną rzecz. Ten jest odwrotnością: patrzy szeroko i płytko, po to, żeby wiedzieć, gdzie w ogóle warto kopać.
Dla kogo
Dla właściciela, który płaci za stronę i nie ma jak sprawdzić, czy ona pracuje
Ktoś Ci ją kiedyś zrobił. Potem doszła wizytówka w Google, może reklama na Facebooku, może pozycjonowanie. Wszystko od innej osoby, każdy pokazuje swój wycinek i każdy mówi, że u niego jest w porządku. Nikt nie pokazuje całości, bo nikt jej nie ogląda.
Sokół ogląda całość. Nie po to, żeby przyłapać kogokolwiek, tylko po to, żebyś raz zobaczył wszystkie kawałki na jednej kartce i sam zdecydował, co jest pilne.
Jeśli chcesz jednej liczby, która ma udowodnić, że jest dobrze — to nie jest narzędzie dla Ciebie. Ta liczba prawie zawsze wychodzi niższa, niż się ludzie spodziewają.
Jak to wygląda z Twojej strony
Sześć kroków. Pierwszy trwa minutę, w kolejnych czterech nie bierzesz udziału.
- Wpisujesz adres strony i swój e-mail. Nazwę firmy i miasto możesz podać, ale nie musisz — służą tylko do części o wizytówce Google. Hasła nie podajesz do niczego.
- Sokół otwiera Twoją stronę z zewnątrz, tak jak otwiera ją klient i robot Google. Niczego na niej nie zmienia. Tylko czyta — to nie jest wtyczka i nic nie instalujemy.
- Przechodzi rubrykę po rubryce i przy każdej wystawia ocenę od 0 do 100 razem z dwiema listami: co tu działa i co tu nie działa. Bez ogólników w rodzaju „do poprawy” — przy każdym zdaniu stoi liczba albo nazwa pliku.
- Składa jedną ocenę zdrowia marki — ale wyłącznie z tych rubryk, które naprawdę zmierzył. Rubryka, do której nie miał danych, nie wchodzi do średniej ani w górę, ani w dół.
- Zamienia listę usterek w plan. Trzy przegródki: naprawić dziś, warto poprawić, już działa. Przy każdej pozycji z pierwszej grupy stoi szacowany czas i jedno zdanie o tym, co Cię kosztuje zostawienie tego tak, jak jest.
- Raport czyta człowiek, dopisuje część o ofercie i tekstach, i wysyła Ci go mailem. Stąd doba zamiast dwudziestu sekund.
Co Sokół sprawdza
Czy Twój adres nie rozjeżdża się na cztery strony. Puka pod cztery wersje
tego samego adresu — z „www” i bez, po staremu i po nowemu — i sprawdza, ile z nich otwiera
stronę zamiast przekierować na jedną główną. Jeśli otwiera się więcej niż jedna, Google
widzi kilka bliźniaczych witryn i dzieli między nie siłę zamiast ją sumować.
Cztery warianty http/https × www/bez-www, pobrane równolegle bez podążania za przekierowaniem — liczy się kod odpowiedzi i nagłówek Location.
Czy plik z instrukcjami dla robotów nie zamyka drzwi. Sprawdza po nazwie
dziesięć robotów sztucznej inteligencji i cztery wyszukiwarek. Zablokowany ChatGPT nie oznacza
awarii, ale oznacza, że w odpowiedziach asystenta Twoja firma nie ma prawa się pojawić.
robots.txt: GPTBot, OAI-SearchBot, ChatGPT-User, ClaudeBot, anthropic-ai, PerplexityBot, Google-Extended, Applebot-Extended, CCBot, Bytespider oraz Googlebot, Bingbot, Slurp, DuckDuckBot. Osobno: czy plik wskazuje spis adresów.
Co widać w wynikach Google, zanim ktokolwiek kliknie. Tytuł, opis pod tytułem,
nagłówek na stronie, ustawienie „nie pokazuj mnie”, wersja dla telefonu, język strony
i to, jak link wygląda po wrzuceniu na Facebooka albo WhatsAppa. Przy tytule i opisie
podaje długość w znakach, bo Google po prostu ucina to, co się nie mieści.
Tytuł: cel 40–65 znaków. Opis: 110–158. Do tego H1 i jego liczba, canonical, noindex, viewport, lang, Open Graph i Twitter Card, favicon.
Ile Twoja strona waży na telefonie. Pomiar robi Google, osobno dla telefonu i komputera. Najważniejsza liczba to czas, po którym pojawia się największy element strony — powyżej dwóch i pół sekundy Google przestaje uznawać to za dobre, powyżej czterech nazywa słabym. Zalecenia, które przychodzą po angielsku, raport podaje po polsku. Google PageSpeed Insights, strategia mobile i desktop. Ocena rubryki to w 70% sama wydajność — inaczej wysokie noty za dostępność maskowały wolną stronę. Słownik tłumaczeń ma dziś 18 haseł Lighthouse.
Czy w ogóle mierzysz to, co się liczy. Nie „czy masz Analytics”, tylko czy
Twój piksel reklamowy wysyła cokolwiek poza „ktoś wszedł”. Piksel, który zna wyłącznie
odsłony, każe Facebookowi kupować tanie kliknięcia zamiast klientów. Sokół sprawdza też,
czy na jednej stronie nie siedzą dwa różne liczniki Google — wtedy ruch liczy się podwójnie
i wszystkie raporty są zawyżone.
GA4, Menedżer Tagów, Meta Pixel z nazwami zdarzeń fbq('track', …), zdarzenia gtag('event', …), dataLayer, tryb zgody v2, baner cookies, tag konwersji Google Ads, Clarity, Hotjar, TikTok.
Czy da się do Ciebie zadzwonić jednym dotknięciem. Numer, w który da się
stuknąć palcem na telefonie. Formularz. Mapa dojazdu. Zdanie mówiące wprost, czego oczekujesz
od odwiedzającego. Rzeczy tak proste, że w połowie audytowanych stron brakuje którejś z nich.
Liczba odnośników tel: i mailto:, znaczników <form>, obecność mapy Google, WhatsAppa i wezwań do działania.
Czy Twoja strona nie jest po włamaniu. Szuka słów, które na stronie lakierni albo weterynarza nie mają prawa się pojawić — kasyno, chwilówki, bukmacher. To najczęstszy ślad po włamaniu na WordPressa i najczęściej właściciel dowiaduje się o nim ostatni. Jedenaście słów-sygnałów, do tego cztery nagłówki bezpieczeństwa i zasoby ładowane po niezaszyfrowanym połączeniu na stronie z kłódką.
Czy Twoje podstrony nie biją się między sobą. Bierze próbkę podstron
ze spisu adresów i porównuje ich tytuły oraz nagłówki. Dwie strony z identycznym tytułem
to nie porządek, tylko dwie własne strony walczące o to samo miejsce w Google.
Do 24 podstron pobranych ze spisu co N-tą, porównanie <title> i <h1> plus wykrycie podstron bez H1.
Czego ludzie szukają wokół Twojej usługi, a czego u Ciebie nie ma. Bierze to, czym się nazywasz, i pyta Google o podpowiedzi — czyli o to, co ludzie naprawdę dopisują. Potem sprawdza, których z tych rzeczy na Twojej stronie nie ma ani słowa. Do tego kierunek: czy zainteresowanie rośnie, czy spada, i w którym miesiącu jest szczyt. Podpowiedzi Google plus przedrostki „jak”, „ile kosztuje”, „czy”, „dlaczego” i przyrostki „cena”, „cennik” — do 24 fraz. Kierunek i miesiąc szczytu z Google Trends. Jedno i drugie darmowe.
Czy spis adresów Twojej strony nie prowadzi w martwe miejsca. Szuka spisu
w czterech typowych miejscach, liczy adresy, a potem wyrywkowo sprawdza, czy się otwierają.
Czyta też datę ostatniej zmiany: strona nietknięta od czterech miesięcy wygląda w oczach
Google na porzuconą.
Kandydaci na sitemapę z robots.txt oraz /sitemap.xml, /sitemap_index.xml, /wp-sitemap.xml, /sitemap-index.xml; obsługa spisu zbiorczego; próbka 12 adresów; próg ciszy 120 dni.
Dwadzieścia jeden rubryk w pięciu blokach
| Blok | Rubryk | Liczy się z samego adresu | Resztę uzupełnia |
|---|---|---|---|
| Technika i SEO na stronie | 12 | 12 | — |
| SEO i SEM zaawansowane | 3 | 3 | — |
| Widoczność lokalna | 1 | 0 | dane z wizytówki, zaciągane ręcznie |
| Social media i reklamy | 2 | 0 | biblioteka reklam Meta, ręcznie |
| Marka, oferta i strategia | 3 | 0 | człowiek, wg spisanego protokołu |
| Razem | 21 | 15 | — |
Przesuń tabelę w bok →
Rubryki nie ważą tyle samo. Szybkość na telefonie i to, co widać w wynikach Google, ważą po dwanaście; rozpoznanie technologii, na której stoi strona — trzy. Rubryka bez danych nie wchodzi do średniej w żadną stronę, więc pusty blok o marce nie potrafi zaniżyć ani zawyżyć oceny.
Co dostajesz na papierze
Jeden plik, który otwiera się w przeglądarce i drukuje do PDF-a. Po polsku, razem z zaleceniami Google, które normalnie przychodzą po angielsku.
- Jedna ocena zdrowia marki od 0 do 100, z podpisem, z których rubryk została policzona.
- Dwadzieścia jeden rubryk, każda z własną oceną i dwiema listami: co działa, co nie.
- Przy każdej rubryce znacznik pochodzenia: policzone automatem, uzupełnione przez człowieka albo czekające na dane. Nie ma rubryk, przy których nie wiadomo, skąd wzięła się liczba.
- Plan w trzech przegródkach, z sumą czasu potrzebnego na tę pierwszą.
- Przy każdej usterce jedno zdanie: co Cię kosztuje zostawienie jej.
- Ta sama usterka zgłoszona przez dwie rubryki pojawia się w planie raz.
- Przy liczbach z pomiaru — data i sposób pomiaru.
Jeśli kiedykolwiek puścisz reklamę na Facebooku, budżet leci bez optymalizacji — Meta nie wie, kto u Ciebie zadzwonił, więc kupuje tanie kliknięcia zamiast klientów. ~30 min
Ponad połowa ruchu to telefony. Wolna strona na telefonie oznacza, że część klientów nigdy nie zobaczy oferty, choć już za nich zapłaciłeś — reklamą albo pozycjonowaniem. ~3 h
Opis pod tytułem w Google to Twoja reklama, za którą nie płacisz. Gdy go brakuje, Google wkleja przypadkowy fragment tekstu i mniej osób klika. ~20 min
Makieta odrysowana w HTML, na przykładowych usterkach. Zdania w drugiej linijce są dosłownie te, które składa silnik — ma ich dziś dwadzieścia dwa, po jednym na rodzaj usterki. Czas jest naszym szacunkiem roboty, nie pomiarem, i tak jest w raporcie opisany.
Czego Sokół nie robi
Ta lista jest tu, bo prędzej czy później i tak byś na nią wpadł. Lepiej dziś niż po pierwszej fakturze.
Nie odpala skryptów. Czyta stronę tak, jak czyta ją robot: surowy plik, bez uruchamiania niczego. Strona, która całą treść dobudowuje dopiero w przeglądarce, wygląda dla niego na pustą — i to akurat jest cenna informacja, bo dla części robotów wygląda tak samo. Ale co dokładnie ten skrypt dobudowuje, tego Sokół nie zobaczy.
Nie chodzi po całej stronie. Ze spisu adresów bierze próbkę: dwanaście adresów do sprawdzenia, czy w ogóle się otwierają, i dwadzieścia cztery do porównania tytułów. Przy serwisie z tysiącem podstron to sonda, nie inwentaryzacja, i nie udajemy, że jest inaczej.
Nie pokaże Twoich pozycji w Google ani liczby wyszukiwań. Kierunek — rośnie, spada, stoi — i miesiąc szczytu bierze z Google Trends za darmo. Konkretna liczba „ilu ludzi miesięcznie tego szuka” i „na którym miejscu jesteś” wymaga płatnego źródła. Nie mamy go podpiętego i raport mówi to wprost, w tej samej rubryce.
Nie powie obcej firmie, ile jej stron jest w indeksie Google. Sprawdza, czy nic nie stoi na przeszkodzie: brak blokady, obecność w spisie, poprawne wskazanie adresu głównego. Sam stan w indeksie potwierdza tylko dla stron podpiętych do naszej Search Console — raport nazywa to „trybem prospekta”. Od liczenia stron w indeksie jest Ryś.
Nie zajrzy sam do Twojej wizytówki Google ani na Twojego Instagrama. Opinie, ocenę, kategorię i zgodność adresu z wizytówki zaciąga człowiek. Postów i rolek dziś nie liczymy w ogóle — jest na to miejsce w raporcie i puste zostaje puste. Relacji nie policzy zresztą nikt, znikają po dobie.
Nie mierzy na telefonach Twoich klientów. Szybkość mierzy Google w warunkach laboratoryjnych: modelowy telefon, modelowe łącze. To dobra wskazówka i tak samo mierzy większość narzędzi na rynku, ale to nie to samo co dane z Twojego prawdziwego ruchu.
Nie zobaczy piksela schowanego w Menedżerze Tagów. Zamiast napisać „brak piksela”, pisze w raporcie, że go nie widać w kodzie strony i że trzeba to potwierdzić w panelu. Wolimy zdanie mniej pewne niż zarzut nie do obrony.
Niczego nie naprawia. Ani jednego znaku na Twojej stronie. Wchodzi, czyta, wychodzi. Naprawa to osobna rozmowa i osobna decyzja — Twoja.
Raport, który wypada z automatu w dwadzieścia sekund, jest wart tyle, ile kosztuje.
Zacznij od zobaczenia całości
Podaj adres strony. Odeślę dwadzieścia jeden rubryk, jedną ocenę i listę roboty ustawioną od najpilniejszej. Jeśli okaże się, że u Ciebie jest dobrze, napiszę to jednym zdaniem i nie będę Ci niczego sprzedawał.
Prześwietl moją stronę za 0 złBez karty, bez haseł, bez rozmowy sprzedażowej. Odpowiadam osobiście, w ciągu doby. Maciek.
Moduł pierwszy
Ryś — indeksacja
Sprawdza każdy adres ze spisu i przy każdej brakującej stronie podaje powód słowami Google.
Moduł drugi
Puchacz — dostępność dla AI
Puka do Twojej strony jako GPTBot, ClaudeBot i PerplexityBot i zapisuje, co odpowiedział serwer.
Pomiar szybkości robi Google PageSpeed Insights, kierunek zainteresowania — Google Trends, a stan w indeksie (dla stron podpiętych do naszej Search Console) — URL Inspection API. Znaczenie znaczników na stronie opisuje sam schema.org.
Gwarancja 30 dni — na naszą robotę, nie na decyzję Google
Jeśli w ciągu trzydziestu dni nie dostaniesz od nas tego, co opisaliśmy — pomiaru z datą, powodu przy każdej brakującej stronie i listy zadań w kolejności — oddajemy pieniądze. Czego nie obiecujemy: że Google na pewno zaindeksuje konkretną podstronę. Tej decyzji nie podejmujemy my.