Dla kogo
Dla firmy, która wie, jakiej strony jej brakuje — i nie ma jak jej zrobić
Robisz usługę, o którą ludzie pytają przez telefon, a na stronie nie ma o niej ani słowa. Wiesz to od dawna. Problem jest gdzie indziej: kto to zrobi. Firma, która stawiała stronę, już nie odbiera albo liczy sobie za każdą nową podstronę osobno, a wtyczka w panelu wypluwa coś, co wygląda jak z zupełnie innego serwisu.
I stąd bierze się drugi, cichszy strach: że nowa strona będzie odstawać. Inny krój pisma, inne odstępy, menu z innej bajki. Klient tego nie nazwie, ale zobaczy w pół sekundy.
Borsuk zdejmuje obie te rzeczy. Wygląd nie jest wybierany z szablonów — jest brany z Twojego serwisu, tego samego pliku, z którego biorą go Twoje wpisy blogowe. Twoja robota kończy się na napisaniu, co ma być na stronie.
Jeśli szukasz narzędzia, które w pół godziny postawi Ci sklep albo pięćset stron pod pięćset miejscowości — to nie tutaj. Borsuk robi jedną stronę naraz i po każdej pyta człowieka, czy ma iść dalej.
jeden, wzięty z pierwszej linijki planu jest
planu nie miał, więc złożony z H1 i nazwy firmy — 51 znaków jest
nie ma go ani w planie, ani w karcie firmy — Borsuk mówi, z którego folderu je wziąć do uzupełnienia
w planie stała jako linia z „?” — na stronę nie poszła, wyszła w raporcie nie wiemy
Makieta panelu odrysowana w HTML, żeby dało się ją przeczytać na telefonie. Wszystkie cztery wiersze to prawdziwy wynik jednego przebiegu — pełny wydruk stoi niżej, w sekcji „Co dostajesz do ręki”.
Co Borsuk robi
Czyta plan napisany po ludzku. Pierwsza linijka to nagłówek strony. Pod nią kilka wierszy w stylu „klucz: wartość” — dla kogo, na jakie pytanie, pod jakim adresem. Dalej piszesz normalnie: akapity, nagłówki sekcji, punkty od myślnika, cytat od strzałki. Nie ma tu żadnych klamer, żadnych wcięć, których trzeba pilnować, i żadnego formatu, którego nie da się napisać w zwykłym notatniku.
Ubiera stronę w wygląd Twojej firmy, nie w szablon z internetu. Bierze ten sam plik wyglądu, z którego powstają Twoje wpisy blogowe, i podmienia w nim te same dziesięć miejsc: tytuł, opis, adres kanoniczny, zdjęcie do social, datę, domenę, nazwę firmy, dane strukturalne i treść. Dlatego menu, stopka, kolory i krój pisma są dokładnie te, co na reszcie serwisu. Jak przemalujesz stronę, podmieniamy jeden plik i nowe podstrony wychodzą już w nowej skórze.
Ściąga z szablonu wszystko, co pachnie wpisem blogowym. Szablony klientów to szablony bloga: niosą datę publikacji i mówią przeglądarce „to jest artykuł”. Na stronie usługowej data publikacji szkodzi — sugeruje, że oferta jest z konkretnego dnia i już się zdezaktualizowała. Borsuk zmienia trzy rzeczy i o każdej mówi wprost w raporcie. To jedyne miejsce, w którym rusza cudzy szablon.
Pilnuje jednego nagłówka H1. Jeśli w planie przez pomyłkę są dwa, drugi zamienia na nagłówek sekcji i pisze, który to był. Strona z dwiema zapowiedziami myli i Google, i człowieka.
Nie wypuszcza strony bez linków do reszty serwisu. Jeśli w treści planu są mniej niż trzy linki wewnętrzne, dokłada sekcję „Powiązane strony” z maksymalnie czterema podstronami dobranymi z karty Twojej firmy — po tematach, a nie po kolejności. I od razu pisze, że lepiej wpleść je w zdania, bo lista na dole to najsłabsza forma linkowania.
Dokłada dane strukturalne, których nikt nie pisze ręcznie. Trzy rodzaje: wizytówka firmy (adres, telefon, obszar działania — prosto z karty, nic z głowy), okruszki nawigacyjne, a jeśli w planie jest sekcja pytań i odpowiedzi — także oznaczenie tych pytań. To ostatnie powstaje wyłącznie z pytań, które naprawdę widać na stronie, i tylko wtedy, gdy są co najmniej dwa. Oznaczenie czegoś, czego czytelnik nie widzi, to łamanie wytycznych Google, a nie sprytny trik.
Sprawdza, czy nie budujesz drugiej strony o tym samym. Zanim cokolwiek złoży, zagląda w dwa miejsca, które naprawdę wiedzą: rejestr opublikowanych wpisów i ostatni skan Twoich podstron z danymi z Search Console. Jeśli na to pytanie już coś u Ciebie stoi, mówi to na czerwono i podaje adres.
Ocenia własną robotę tym samym miernikiem, którym ocenia strony klientów. Świeżo złożona strona idzie przez ten sam kod, który w panelu wystawia uwagi Twoim istniejącym podstronom. Ocenia najsurowiej, jak umie, bo strona nie ma jeszcze żadnego dorobku w Google. Za krótki tekst usłyszysz teraz, a nie za trzy miesiące.
Skąd nazwa
Borsuk nie buduje nowej nory obok. Dokłada komorę do tej, która już stoi.
Nory borsuków są wielopokoleniowe: jedno zwierzę zastaje gotowy system korytarzy i rozbudowuje go o kolejną komorę, zamiast kopać od zera parę metrów dalej. Dokładnie to robi ten moduł. Nie stawia nowej strony obok Twojej — dokłada podstronę do serwisu, który już masz, tymi samymi korytarzami: tym samym menu, tą samą stopką, tym samym krojem pisma i linkami do stron, które już u Ciebie stoją.
Jak powstaje jedna podstrona
Sześć kroków. Trzeci robi maszyna, decyduje człowiek — w kroku szóstym.
- Mówisz, jakiej strony brakuje. „Malowanie proszkowe konstrukcji stalowych, bo dzwonią o to co tydzień, a na stronie nie ma nic”. Na tym etapie nie piszesz jeszcze żadnego pliku.
- Powstaje plan — zwykły tekst. Nagłówek, kilka wierszy metryczki, potem sekcje. Możesz go napisać sam, możemy napisać go razem w rozmowie. Wszystko, czego na tym etapie nie wiadomo, wpisuje się jako linijkę zaczynającą się od znaku zapytania. To nie jest notatka na boku — to instrukcja dla Borsuka.
- Borsuk składa stronę i wypisuje raport. Sześć części: co zrozumiał z planu, czego nie wiemy, gdzie zapisał pliki, co poprawić w planie, czy fraza nie jest już zajęta i co o tej stronie powie panel klienta. Trwa to sekundy.
- Czytasz raport i poprawiasz plan. Zwykle raz albo dwa razy: dopisujesz opis do Google, wybierasz zdjęcie, dopytujesz klienta o liczbę, która stała jako znak zapytania. Poprawiasz plan, nie stronę — plik strony robi się od nowa.
- Otwierasz gotową stronę w przeglądarce. Leży na dysku, obok kopii planu, z którego powstała. Klikasz, przewijasz, patrzysz na telefonie. To ten sam plik, który potem stanie na serwerze — nie podgląd, nie przybliżenie.
- Dopiero teraz podejmujesz decyzję o publikacji. Wgranie na serwer to osobny, świadomy krok i osobne narzędzie. Borsuk kończy pracę na Twoim dysku.
Co dostajesz do ręki
Wszystko z tej sekcji da się sprawdzić w wydruku, który dostajesz razem ze stroną. Przymiotników poniżej nie znajdziesz.
Osiem pól metryczki — i co się dzieje, gdy któreś zostawisz puste
| Pole | Co znaczy | Gdy puste |
|---|---|---|
| klient | dla której firmy składamy stronę | pyta i wypisuje listę znanych firm |
| fraza | pytanie, z którym ludzie mają tu trafiać | odmawia — bez tego nie wie, po co ta strona istnieje |
| adres | adres bez domeny i bez .html | odmawia i podpowiada adres ułożony z frazy |
| tytul | tytuł widoczny w Google, do 60 znaków | składa z nagłówka i nazwy firmy — i mówi, że tak zrobił |
| opis | zdanie zachęty w wynikach, 70–160 znaków | zostawia pusto i prosi Cię o nie — nie wymyśla |
| obraz | zdjęcie do podglądu przy udostępnianiu | bierze domyślne z karty, a jak go nie ma — pisze, z którego folderu wybrać |
| cel | po co ta strona istnieje | nic — to pole i tak nie trafia na stronę, tylko do raportu |
| data | data w formacie RRRR-MM-DD | wstawia dzisiejszą |
Przesuń tabelę w bok →
Osiem pól to cała lista. Klucza, którego nie zna, Borsuk nie odrzuca po cichu — zgłasza go jako uwagę i wypisuje, jakie klucze zna. Literówka w planie nie może kosztować całej pracy.
Trzy zmiany w szablonie bloga
| Co zmienia | Po co |
|---|---|
| „to jest artykuł” → „to jest strona” | przy udostępnianiu nie wygląda na wpis z bloga |
| kasuje ukryty znacznik z datą publikacji | oferta nie ma daty ważności |
| wycina z treści linijkę z datą | „Opublikowano: 3 marca” pod cennikiem czyta się jak stary cennik |
Przesuń tabelę w bok →
Każdą z tych trzech zmian raport wypisuje osobno. Firma, która chce mieć na strony usługowe własny szablon, dostaje go — wtedy Borsuk nie rusza niczego.
Trzy pliki po każdym przebiegu
| Plik | Co w nim jest |
|---|---|
| index.html | gotowa strona — otwierasz w przeglądarce |
| strona.json | metryczka: adres, nazwa pliku na serwerze, tytuł, opis, lista rzeczy, których nie wiemy |
| plan.md | kopia planu, z którego to powstało |
Przesuń tabelę w bok →
Kopia planu leży obok strony celowo. Za pół roku, gdy ktoś zapyta „skąd się wzięło to zdanie”, odpowiedź leży w tym samym folderze.
Tak wygląda wydruk, który dostajesz razem ze stroną
CO ZROZUMIAŁEM Z PLANU (plan.md)
────────────────────────────────────────
Klient .......... Lakiernia proszkowa
Fraza główna .... malowanie proszkowe konstrukcji stalowych
Adres ........... https://[domena]/malowanie-proszkowe-konstrukcji-stalowych
Plik na serwerze malowanie-proszkowe-konstrukcji-stalowych.html
H1 .............. Malowanie proszkowe konstrukcji stalowych
Tytuł w Google .. Malowanie proszkowe konstrukcji stalowych — … (51 zn.)
Opis ............ Malowanie proszkowe konstrukcji stalowych … (111 zn.)
Szablon wyglądu . szablon wpisu tej firmy
↳ og:type: article → website
↳ usunięto meta article:published_time
↳ usunięto <p> z datą publikacji („Opublikowano: …”)
Treść ........... 55 słów · 3 akapitów · 1 list · 3 nagłówków
· Jak to robimy
· Najczęstsze pytania
· Ile trwa malowanie konstrukcji?
Dane strukturalne AutoRepair, BreadcrumbList
Linki dołożone .. cztery podstrony miejskie z karty firmy
CZEGO NIE WIEMY — te rzeczy NIE POSZŁY na stronę
────────────────────────────────────────────────
? ile kosztuje metr kwadratowy konstrukcji — dopytać u klienta
CO DALEJ: dopytaj klienta i dopisz odpowiedź do planu jako zwykły akapit.
Do czasu odpowiedzi zostaje pusto — zmyślona liczba na stronie usługowej
wraca do nas jako reklamacja.
GDZIE ZAPISAŁEM
────────────────────────────────────────
…/index.html ← gotowa strona (otwórz w przeglądarce)
…/strona.json ← metryczka: adres, plik na serwerze, tytuł, opis
…/plan.md ← kopia planu, z którego to powstało
Nic nie zostało wysłane na serwer.
DO POPRAWY W PLANIE
────────────────────────────────────────
🟡 W treści planu było 0 linków wewnętrznych, a strona bez linków to ślepy
zaułek. Dołożyłem sekcję „Powiązane strony” z 4 podstronami z karty.
🟡 Plan nie ma pola „tytul:”, więc złożyłem go z H1 i nazwy firmy (51 zn.).
🟡 Brak zdjęcia do podglądu w social. Wybierz je z materiałów firmy.
KONTROLA — co powiedziałby o tej stronie panel klienta
──────────────────────────────────────────────────────
Zmierzone: 83 słów w <main> · 7 linków wewnętrznych · 0 obrazków
(0 bez opisu alt) · schemat: AutoRepair, BreadcrumbList, ListItem
🔴 [waga 2] Mało treści (83 słów)
dlaczego: Na tylu słowach nie da się odpowiedzieć na pytanie lepiej niż
konkurencja. To nie jest kara od Google — to brak materiału.
co dalej: Rozbuduj do ok. 200 słów.
To jest prawdziwy wydruk z 18 sierpnia 2026, z planu-próby na dziewięć zdań. Nazwa firmy i domena zamienione na branżę; długości w znakach zostały z oryginału. Zwróć uwagę na ostatnią część: strona wyszła z naszego własnego narzędzia i od razu dostała czerwoną uwagę za zbyt krótki tekst. Tak ma być — dziewięć zdań to nie jest strona usługowa i nie udajemy, że jest.
Co Borsuk dopisuje sam
- Tytuł i adres kanoniczny — złożone z Twoich danych, nie z niczego.
- Trzy rodzaje danych strukturalnych — wizytówka firmy, okruszki nawigacyjne i oznaczenie pytań, jeśli w planie są co najmniej dwa.
- Do czterech linków wewnętrznych, gdy w planie jest ich mniej niż trzy.
- Nazwę pliku na serwerze — adres publiczny zostaje bez
.html, plik na dysku serwera dostaje.html. To standard, który trzymamy u wszystkich firm.
Czego pilnuje w zamian
- Jednego nagłówka H1 na stronę. Drugi zamienia na nagłówek sekcji i mówi, który.
- Długości tytułu i opisu — 60 znaków tytuł, 70–160 opis. Za długie skraca w propozycji, ale nie podmienia za Ciebie.
- Adresu bez rozszerzenia. Wpiszesz w planie adres z
.html— dostaniesz uwagę i gotową poprawkę. - Braku niepodmienionych miejsc w szablonie. Gdy w wyglądzie firmy zostanie choć jedno puste miejsce, strona nie powstaje w ogóle. Lepiej nie mieć strony niż mieć taką z klamrami na widoku.
Nasza wpadka, opisana przez nas
Cennik, którego klient nigdy nam nie podał, a który wylądował na jego stronie
Robiliśmy klientowi stronę z ofertą. W materiałach, które od niego dostaliśmy, cen nie było. Sztuczna inteligencja, która pomagała pisać, nie zostawiła w tym miejscu pustki — wypełniła ją zdaniami, które wyglądały dokładnie tak, jak wygląda prawdziwy cennik. Pakiety, widełki, wszystko gładkie i wszystko z powietrza.
Najgorsze nie było to, że powstało. Najgorsze było to, że nikt tego nie zauważył. Zmyślona liczba nie wygląda jak błąd. Błąd rzuca się w oczy, bo jest dziwny — a zmyślona liczba jest sensowna, okrągła i pasuje do reszty zdania. Rozpoznaje ją wyłącznie ktoś, kto zna prawdziwą odpowiedź. Czyli klient. Zwykle po fakcie.
Naprawa nie polegała na wpisaniu prawidłowych cen. Polegała na zmianie zasady: brak danych ma być widoczny, a nie wypełniony gładkim zdaniem. Stąd wzięła się w Borsuku linijka od znaku zapytania. Piszesz w planie „? ile kosztuje metr” i Borsuk tego na stronę nie wpuszcza — wypisuje w osobnej części raportu, pod nagłówkiem „czego nie wiemy”. Nie ma jak tego przeoczyć, bo raport wypisuje to nawet wtedy, gdy wszystko inne jest zielone.
Przy okazji, w tym samym module, wyszła druga rzecz — mniejsza i śmieszniejsza, ale z tej samej rodziny. Kasując ze strony datę publikacji, wycinaliśmy najpierw samą datę. Zostawało po niej „Opublikowano: · Nazwa Firmy” — sierota gorsza niż cała linia, którą usuwaliśmy. Dziś Borsuk cofa się o tyle pięter w górę, ile zostałoby po nim pustych skorup, i wycina cały akapit.
Zmyślona liczba nie wygląda jak błąd. Wygląda jak odpowiedź.
Dla dociekliwych, bo w takiej postaci to zapisaliśmy: linia pasująca do wzorca
^\?+\s*(.*\S)\s*$ nigdy nie wchodzi do drzewa bloków treści — trafia
do listy braki, którą raport wypisuje osobno i którą zapisujemy też
w strona.json. Usuwanie bloku z datą idzie po parach znaczników:
moduł szuka najbliższego elementu blokowego wokół znacznika daty, a potem wspina się
w górę tak długo, jak długo po wycięciu zostawałaby pusta skorupa — z twardym zakazem
ruszania html, head, body i main.
Czego Borsuk nie robi
Lista jest tu, bo pierwszego dnia i tak byś na nią wpadł. Lepiej dziś niż po napisaniu planu.
Nie publikuje. Nigdy, w żadnym trybie. Kończy na plikach na dysku i pisze to wprost w ostatniej linijce raportu: „Nic nie zostało wysłane na serwer”. Wgranie strony to osobne narzędzie i osobna, świadoma decyzja człowieka. Nie ma tu przycisku „opublikuj od razu” i nie planujemy go dokładać.
Nie wymyśla treści. W samym module nie ma żadnej sztucznej inteligencji — to maszyna, która czyta plan i przekłada go na stronę. Czego w planie nie ma, tego na stronie nie będzie. Teksty piszesz Ty albo piszemy je razem w rozmowie, ale zawsze wcześniej i zawsze świadomie.
Nie uzupełni brakującej liczby. To nie jest ograniczenie techniczne, tylko decyzja. Linia od znaku zapytania nie trafia na stronę i nie ma sposobu, żeby ją tam wpuścić. Powód stoi sekcję wyżej.
Nie zaprojektuje układu strony. Dostajesz nagłówki, akapity, listy, cytat i linki — czyli treść ubraną w wygląd Twojego serwisu. Nie postawi kolumn, kafelków, galerii ani formularza. Jeśli koniecznie chcesz w środku tabelę, możesz ją wkleić do planu gotową i przejdzie nietknięta — ale to już nie jest pisanie po ludzku i traktujemy to jako wyjątek, nie sposób pracy.
Nie dobierze ani nie zrobi zdjęć. Zdjęcie do podglądu w social podajesz sam albo bierze domyślne z karty firmy. Sam nie sięgnie po nic z Twojego serwera i niczego nie wygeneruje.
Nie zna całej Twojej strony. Sprawdzając, czy nie dublujesz tematu, patrzy w dwa pliki: rejestr wpisów, które sam opublikował, i ostatni skan Twoich podstron. Jeśli skanu nie ma, mówi to wprost — „nie wiem, co ta firma już ma” — zamiast pokazać pustą listę, którą człowiek odczyta jako „czysto, buduj śmiało”. To rozróżnienie jest w nim napisane celowo.
Nie ustawi przekierowania ze starego adresu. Gdy znajdzie kolizję, powie, że masz dwie własne strony na jedno pytanie i że one nie sumują sił, tylko je dzielą. Zaproponuje dwa wyjścia: zawęzić frazę nowej strony albo przekierować starą. Ale kliknąć w to musi człowiek.
Nie zbuduje strony firmie, która nie ma jeszcze karty. Bez wskazanego wyglądu, domeny i danych firmy odmawia i mówi, czego mu brakuje. Karta powstaje raz, przy podłączaniu firmy do Ostoi.
Nie służy do zasypywania Google setkami stron pod miejscowości. Robi jedną stronę naraz, wypisuje przy niej raport i czeka. Przy dziesiątkach stron ma to sens, przy setkach zaczyna się coś, czego nie chcemy mieć na sumieniu ani my, ani Ty.
Zacznij od prześwietlenia, nie od abonamentu
Podaj adres strony. Odeślę, co widzi u Ciebie Google, których podstron brakuje i o co ludzie pytają, a Ty nie masz na to strony. Borsuka pokażę przy okazji — na jednej, prawdziwej stronie, której Ci brakuje.
Chcę darmowe prześwietlenie stronyBez karty i bez rozmowy sprzedażowej. Odpowiadam osobiście, w jeden dzień roboczy. Maciek.
Moduł trzeci
Żubr — treść
Pisze, ocenia punktowo, publikuje i zgłasza. Poniżej 80 na 100 wpis nie wychodzi.
Moduł pierwszy
Ryś — indeksacja
Sprawdza każdy adres ze spisu i przy każdej brakującej stronie podaje powód słowami Google.
Wytyczne, według których oznaczamy pytania i odpowiedzi, opisuje sam Google w
dokumentacji FAQPage
— oznaczenie powstaje wyłącznie z pytań widocznych na stronie i tylko przy co najmniej dwóch
parach. Ocena świeżo złożonej strony idzie przez ten sam kod, który wystawia uwagi podstronom
w panelu klienta, i liczy się ją bez znajomości pozycji w Google — czyli najsurowiej,
bez taryfy ulgowej dla stron z dorobkiem. Adres kończący się ukośnikiem daje na serwerze plik
index.html w katalogu, każdy inny — plik .html o nazwie adresu.
Cała reszta modułu to czysta biblioteka standardowa Pythona: żadnych zewnętrznych usług,
żadnego ruchu na zewnątrz.
Gwarancja 30 dni — na naszą robotę, nie na decyzję Google
Jeśli w ciągu trzydziestu dni nie dostaniesz od nas tego, co opisaliśmy — pomiaru z datą, powodu przy każdej brakującej stronie i listy zadań w kolejności — oddajemy pieniądze. Czego nie obiecujemy: że Google na pewno zaindeksuje konkretną podstronę. Tej decyzji nie podejmujemy my.