Przeskocz do treści
Ostoja Prześwietlenie za 0 zł

Dla firm, które żyją z telefonu i z Google — lakiernia, gabinet, wykończenia, pogotowie

Ile Twoich podstron jest dziś w Google — i dlaczego reszty tam nie ma?

Pilnujemy siedmiu lokalnych firm w Polsce. Razem z naszą własną stroną to osiem serwisów — Google ma z nich dziś 294 adresy z 395. Przy każdej ze 101 brakujących stron znamy powód, słowami samego Google. Pomiar z 9 sierpnia 2026, adres po adresie. Wszystkie 395.

Chcę darmowe prześwietlenie strony

Bez karty. Bez rozmowy sprzedażowej. Podajesz adres strony, dostajesz liczby o niej — nawet jeśli nic u nas nie kupisz.

panel.ostoja — lakiernia proszkowa — indeksacja makieta
34 / 42 strony w indeksie Google źródło: Google URL Inspection API · pomiar 2026-08-09 · adres po adresie ze spisu
/lakierowanie-proszkowe-aluminium w indeksie
/blog-malowanie-proszkowe-felg
adres URL jest Google nieznany — zgłoszony ponownie 2026-08-09
poza indeksem
/blog-piaskowanie-czy-warto
strona wykryta, obecnie niezindeksowana — ponowne pukanie tego nie ruszy
poza indeksem
GPTBot · ClaudeBot · PerplexityBot · Googlebot
odpowiedź serwera na prawdziwe zapukanie pod adres, 2026-08-09
200 200 200 200

Dane prawdziwe, nazwa firmy zmieniona. Panel z 9 sierpnia 2026.

294 / 395

stron w indeksie Google na ośmiu serwisach

pomiar 2026-08-09

101

stron poza indeksem, przy każdej znany powód

pomiar 2026-08-09

17

datowanych pomiarów od 8 lipca

8.07.2026 – 9.08.2026

4

różne powody, nie jeden worek „nie działa”

odpowiedzi Google URL Inspection API

Pomiar 2026-08-09, Google URL Inspection API, adres po adresie ze spisu. Liczby ruszają się co dobę. Data przy każdej z nich jest częścią liczby.

Piątek, 15:40. Właściciel lakierni patrzy w raport i widzi dwie odwiedziny.

Dwie. Za cały miesiąc. Z Google.

Wzruszył ramionami i wrócił do pracy, bo o 16:00 miał odbiór partii balustrad. Raport zamknął. Nie zadzwonił, nie napisał, nie zapytał. Po co pytać o dwójkę.

Tych odwiedzin było dwadzieścia jeden.

Raport nie kłamał — raport nie umiał liczyć. Wrzucał do jednego worka ruch z wyszukiwarki i ruch z Facebooka, a potem pokazywał ułamek tego pierwszego. Mylił się dziesięciokrotnie i robił to co miesiąc, w tej samej rubryce, tym samym drobnym drukiem.

Przez ten drobny druk właściciel lakierni przez rok był przekonany, że Google go nie zna. Google go znało. To raport go nie znał.

Cztery zdania, które słyszę częściej niż wszystkie inne razem

„Płacę i nie wiem, za co.”

„Coś tam wysyłają, dostaję PDF, ale nic się nie dzieje.”

„Miałem być pierwszy. Jestem gdzieś.”

„Mam bloga. Tylko po co.”

Wszystkie cztery są o tym samym: nie ma jak sprawdzić, czy cokolwiek z tego jest prawdą.


Sprawdź w dziesięć sekund, czy to w ogóle jest o Tobie

Nie każdemu jest to potrzebne i nie będziemy udawać, że jest inaczej. Przeczytaj cztery zdania poniżej. Jeśli któreś brzmi jak Twoja firma — dalsza część strony jest o Tobie. Jeśli żadne, zamknij kartę z czystym sumieniem, nikt Cię tu nie będzie gonił mailem.

  • Masz na stronie usługi, wpisy albo galerię realizacji i nie wiesz, czy ktokolwiek je znajduje w Google.
  • Ktoś Ci kiedyś napisał teksty na stronę, zapłaciłeś za nie i od tamtej pory nikt nie sprawdził, czy przynoszą choćby jeden telefon.
  • Płacisz komuś za pozycjonowanie i dostajesz PDF, którego nie umiesz zweryfikować — bo nie ma w nim niczego, co dałoby się policzyć samemu.
  • Słyszałeś, że ludzie pytają teraz ChatGPT o fachowca, i przeszło Ci przez głowę pytanie, czy on w ogóle wie, że istniejesz.

A jeśli wolisz odwrotnie: nie jest to dla sklepu z tysiącami produktów, nie jest dla firmy ogólnopolskiej walczącej o pierwsze miejsce na jedno słowo w całej Polsce i nie jest dla kogoś, kto potrzebuje efektu do końca miesiąca. Rozpisujemy to niżej, przy formularzu — żebyś nie musiał czytać całej strony, by dowiedzieć się, że jednak nie.


Twoja podstrona albo jest na liście Google, albo jej nie ma. Trzeciej opcji nie ma.

Pomyśl o książce telefonicznej. Google prowadzi swoją — spis wszystkich stron, z których układa odpowiedzi. Fachowo nazywa się to indeks i będziemy tego słowa używać, bo w Twojej Search Console stoi dokładnie ono.

Jeśli Twojej podstrony w tym spisie nie ma, to nie znaczy, że jest niżej. To znaczy, że nie ma jej wcale. Nie da się kliknąć w coś, czego w wynikach nie ma. Nie da się tego przewinąć niżej ani znaleźć przez lupę.

Na ośmiu serwisach, które mierzymy, takich adresów było 101 w dniu pomiaru.

To są opisy usług, wpisy blogowe, podstrony miast, galerie realizacji. Ktoś je kiedyś napisał, ktoś za nie zapłacił, wiszą na serwerze i wyglądają jak działające strony. Otwierają się w przeglądarce, mają zdjęcia, mają telefon w stopce.

I są niewidzialne.

Najgorsze w tym jest to, że nic nie boli. Strona poza indeksem nie zgłasza awarii, nie wysyła powiadomienia, nie robi się czerwona. Po prostu leży i nic z niej nie przychodzi — a Ty tego nie odróżnisz od miesiąca, w którym po prostu było mniej zapytań.

6 sierpnia 2026

Szóstego sierpnia liczyłem linki. Znalazłem trzy firmy, których serwer odsyłał roboty AI. U dwóch — wszystkie trzy naraz.

Najpierw jedno zdanie, żeby dalsza część miała sens. ChatGPT nie zna Twojej firmy z powietrza. Wysyła po Twoją stronę własnego posłańca — program, który wchodzi na adres i pobiera treść, tak jak zrobiłby to człowiek w przeglądarce. Ten posłaniec ma imię: GPTBot. Claude ma swojego, Perplexity swojego, Google swojego od lat.

Szóstego sierpnia liczyłem, ile odnośników taki posłaniec widzi na stronie głównej. Nudna robota, dziewięć adresów, dziesięć minut. Robiłem coś zupełnie innego — to wyszło przy okazji.

Gabinet weterynaryjny: 0 odnośników. Salon wykończeń wnętrz: 0 odnośników. Ta sama strona otwarta w przeglądarce miała ich 13 i 19.

Zero to nie jest „mało”. Zero to jest „nie dostałem strony”.

Zapukaliśmy jeszcze raz pod ten sam adres, w tej samej sekundzie. Jedyna różnica: za każdym razem przedstawialiśmy się innym imieniem.

odpowiedź serwera · 2026-08-09
$ curl -A "GPTBot"        https://gabinet-weterynaryjny.pl   →  403
$ curl -A "ClaudeBot"     https://gabinet-weterynaryjny.pl   →  403
$ curl -A "PerplexityBot" https://gabinet-weterynaryjny.pl   →  403
$ curl -A "Googlebot"     https://gabinet-weterynaryjny.pl   →  200

Po ludzku: trzem posłańcom AI serwer powiedział „nie wpuszczam”, posłańcowi Google — „proszę bardzo”. 403 to odmowa, 200 to zgoda; te dwie liczby zobaczysz wszędzie, gdzie ktoś mierzy takie rzeczy. Pomiar 2026-08-09, polecenie curl z podstawionym imieniem posłańca.

Googlebot wchodził normalnie. Przeglądarka wchodziła normalnie. Strona działała, telefon dzwonił, wizytówka w Google świeciła. Wszystko było w porządku — poza tym, że dla ChatGPT, Claude'a i Perplexity ta strona fizycznie nie istniała.

Sprawdziliśmy pozostałych. Trzeci przypadek okazał się ciekawszy i wymaga precyzji, bo tu łatwo powiedzieć o jedno słowo za dużo:

Kody odpowiedzi serwera na żądania czterech robotów, pomiar 9 sierpnia 2026
FirmaGPTBotClaudeBotPerplexityBotGooglebot
gabinet weterynaryjny403403403200
salon wykończeń wnętrz403403403200
pogotowie wod-kan 24h200403200200
pozostałych sześć firm200200200200

Przesuń tabelę w bok →

Trzy strony z dziewięciu odsyłały posłańców AI z kwitkiem. Dwie zamykały drzwi przed wszystkimi trzema naraz. Trzecia tylko przed jednym — posłaniec Claude'a dostawał odmowę, dwaj pozostali wchodzili normalnie. Ta różnica ma znaczenie i dlatego ją tu piszemy, zamiast napisać krócej i ładniej.
Pomiar 2026-08-09: prawdziwe zapukanie pod adres, nie odczytanie kartki z zasadami.

Teraz najciekawsze. Nasze własne narzędzie kontrolne w tym samym czasie meldowało zielone „w porządku” dla wszystkich dziewięciu firm.

Bo czytało kartkę na drzwiach zamiast pukać. Każda strona wystawia dla robotów krótki plik z zasadami wstępu — nazywa się robots.txt. U wszystkich trzech firm stało w nim uprzejme „zapraszamy”. Nasze narzędzie tę kartkę przeczytało, uznało sprawę za załatwioną i zapaliło zielone światło.

A blokada siedziała piętro wyżej. Zakładał ją nie właściciel strony, tylko firma, która trzyma jej serwer — i to zanim posłaniec zdążył dojść do jakiegokolwiek pliku. Dwie z tych firm stoją u innego operatora niż reszta i mają odcinanie robotów AI włączone fabrycznie. Nikt tego nie włączał. Nikt o tym nie wiedział. Nikt jej nie mógł zobaczyć, patrząc na stronę.

Można było napisać sto idealnych akapitów pod cytowanie w ChatGPT i nie zmieniłoby to niczego. Robot nie dochodził do akapitów. Robot dostawał drzwi w twarz.

Robots.txt to prośba, nie przepustka. I nikt tego nie sprawdza, dopóki nie zapuka.

Chcę darmowe prześwietlenie strony

Cztery kody odpowiedzi Twojego serwera. Twojej strony. Z datą i godziną pomiaru.

Nazwaliśmy to Ostoja

Ostoja to dwie rzeczy naraz i obie pasują.

W przyrodzie ostoja to miejsce, gdzie gatunek przetrwał, kiedy zniknął wszędzie indziej. W polszczyźnie ostoja to coś, na czym się stoi. Fundament, który trzyma, choć go nie widać. Jest też stary herb szlachecki o tej nazwie, ale to już przypadek, który nam się spodobał.

Trzy narzędzia w środku noszą imiona polskich zwierząt, bo każde pilnuje swojego rewiru i żadne nie wchodzi na cudzy. Żuraw wybiera drogę. Ryś tropi. Żubr ciągnie.

Piszemy to przez „j”. Z wódką o podobnej nazwie nie mamy nic wspólnego poza brzmieniem.


Rynek dzieli się na dwie połowy i żadna nie robi całości

Poniżej sześciuset złotych są narzędzia. Pokażą Ci wykres i na tym kończą.

Senuto Lite 107,50 zł, Semstorm Basic 129 zł, Sitebulb 63 zł, Ahrefs Lite 481 zł. Każde z nich coś umie i żadne z nich nie zrobi za Ciebie ruchu. Dostajesz login, panel, zwykle po angielsku, i zaproszenie do wyciągania wniosków.

Właściciel lakierni nie usiądzie do panelu za 481 zł, żeby wyciągać wnioski. Nie dlatego, że nie umie. Dlatego, że o 16:00 ma odbiór partii balustrad, o 17:30 wycenę, a wieczorem chce zjeść kolację z dzieckiem.

Powyżej tysiąca dwustu złotych są agencje. Stoimy w tym samym przedziale i nie udajemy, że jest inaczej — różnica nie jest w cenie. Zrobią robotę i pokażą Ci PDF raz w miesiącu.

Środek rynku za prowadzenie SEO lokalnej firmy to 1 200 – 2 500 zł miesięcznie. Jesteśmy w tym przedziale — nie obok niego. Trzy niezależne cenniki mówią to samo. Za te pieniądze dostajesz raport i monitoring kilkunastu fraz. Nie dostajesz odpowiedzi na pytanie, dlaczego akurat ta jedna podstrona wypadła z indeksu — bo nikt jej sobie nie zadaje.

Trzy rzeczy w jednym rachunku. Osobno nie sprzedaje ich nikt.

Powód zamiast liczby

Nie „294 z 395”. Przy każdej brakującej stronie stoi odpowiedź Google, jego własnymi słowami: 44 razy „Google nie zna tego adresu”, 53 razy „wykryta, ale niezindeksowana”, 3 razy „duplikat, wybrałem inną stronę”, raz „zeskanowana, jeszcze nie zindeksowana”. To są cztery różne problemy i cztery różne naprawy. Wrzucenie ich do jednego worka „strona ma słabe SEO” nie pomaga nikomu.

Odpowiedź, czy roboty AI w ogóle wchodzą

Prawdziwe żądanie do Twojego serwera, cztery roboty, cztery kody odpowiedzi. Szukaliśmy, kto to sprzedaje. Nie znaleźliśmy nikogo — ani w Polsce, ani za granicą, ani w żadnej cenie.

Wykonanie

Bo lista problemów bez wykonania to praca domowa, którą właśnie na Ciebie zrzucono.

Wrogiem nie jest agencja z sąsiedztwa. Wrogiem jest raport, który mówi „wszystko gra”, bo pyta wyłącznie o rzeczy, które zna.

Trzy zwierzęta, trzy rewiry

Każde pilnuje jednej rzeczy i robi to na tyle wąsko, że da się sprawdzić, czy robi ją dobrze. Kolejność nie jest przypadkowa: najpierw sprawdzamy, czy jest gdzie kłaść treść, potem ją kładziemy.

Ryś

indeksacja

Bierze spis wszystkich adresów Twojej strony i przechodzi go po kolei. Przy każdym mówi, czy Google go ma — a jeśli nie ma, to dlaczego.

  • Każdy adres z osobna. Wszystkie, co do jednego
  • Przy każdej brakującej stronie powód — przepisany z odpowiedzi Google
  • Sam przypomina Google o adresach, o których ono wie i je pomija
Czego Ryś nie robi: umie jedno — przypomnieć Google o adresie. Nie dopisze treści, nie doda odnośników, nie połączy dwóch bliźniaczych stron w jedną. O tym, czy strona wejdzie na listę, decyduje jej treść i to, kto do niej linkuje. Przypomnienie jest samym pukaniem, nie kluczem.

101 stron poza indeksem na ośmiu serwisach. Przy każdej znany powód.
pomiar 2026-08-09

Zobacz, co robi Ryś →

Ryś

dostępność dla AI

Puka do Twojej strony raz jako posłaniec ChatGPT, raz Claude'a, raz Perplexity — i zapisuje, czy go wpuszczono. Czwarty raz puka jako Google, żeby odróżnić zwykłą awarię od drzwi zamkniętych wyłącznie przed AI.

  • Prawdziwe zapukanie pod adres, nie odczytanie kartki z zasadami
  • Ile odnośników posłaniec w ogóle widzi — bo część menu bywa dla niego niewidzialna
Czego Ryś nie robi: pukamy do drzwi frontowych, nie do każdego pokoju — gdyby ktoś zamknął tylko jeden dział strony, tego nie zobaczymy. Nie sprawdzamy, czy ChatGPT Cię poleca; sprawdzamy, czy w ogóle może Cię przeczytać. I nie zdejmujemy blokady sami — wykrywamy ją i prowadzimy sprawę u firmy, która trzyma Twój serwer.
Ruch z asystentów AI jest dziś mały. U wszystkich naszych klientów razem to 21 sesji przez 28 dni, wszystkie z ChatGPT. Sprawdzamy to nie dlatego, że dziś to duży kanał, tylko dlatego, że zamknięte drzwi zostają zamknięte.

3 z 9 stron odsyłały roboty AI błędem 403. Googlebot u wszystkich dostawał 200.
pomiar 2026-08-09

Żubr

treść

Pisze wpis, sam go ocenia, wstawia na stronę, daje znać wyszukiwarkom o nowym adresie i od razu wplata odnośniki do starszych tekstów. Gdy któryś krok się nie uda, zatrzymuje się i nie robi następnego.

  • Wpis słabszy niż 80 na 100 punktów albo krótszy niż 400 słów po prostu nie wychodzi
  • Najwyżej cztery wpisy w tygodniu u jednej firmy. Piąty się nie opublikuje
  • Zanim cokolwiek nadpisze na Twojej stronie, robi kopię
  • Nowy tekst od pierwszej minuty ma odnośniki ze starszych — nie zostaje sam na uboczu
Czego Żubr nie robi: nie obiecuje miejsca w wynikach ani ruchu. Sto na sto punktów znaczy „tekst jest zrobiony jak trzeba”, a nie „będziesz pierwszy”. Nie wymyśla też słów, na które ma pisać. I nie wie o tekstach, których sam nie napisał, więc Twój dotychczasowy blog przechodzimy w pierwszym miesiącu ręcznie.

108 pozycji w harmonogramie. 80 opublikowanych, 23 czekają, 5 anulowanych. Zaległych: 0.
stan 2026-08-09

Zobacz, co robi Żubr →

Ostoja to dziś Strateg, Ryś i Żubr. Żurawiem zaczyna się każda współpraca — nie da się go pominąć i to jest cała różnica. Osobno, na osobnej umowie, stoi Lis od reklam w Google. Nie ma piątego i nie piszemy „wkrótce”.

Tak wygląda miejsce, w którym będziesz na to patrzeć

Bez logowania do trzech systemów i bez tłumaczenia z angielskiego. Jedna strona, jedna liczba u góry, pod nią lista adresów z powodem przy każdym.

Zwróć uwagę na drobny druk pod każdą liczbą. Tam stoi, skąd ta liczba pochodzi i kiedy została zmierzona. To nie jest ozdoba ani przesada — to jest naprawa konkretnej wpadki, którą opisujemy trzy sekcje niżej.

panel.ostoja — przegląd wszystkich firm makieta
294 / 395 74% w indeksie Google osiem stron, adres po adresie · pomiar 2026-08-09 · pytane samego Google (URL Inspection API, pełny spis adresów ze strony)

Strony w indeksie, firma po firmie

salon wykończeń wnętrz107 / 115
fotograf43 / 65
lakiernia proszkowa34 / 42
pogotowie wod-kan 24h31 / 41
gabinet weterynaryjny26 / 42
place zabaw22 / 30
krioterapia19 / 22
nasza własna strona
viam.com.pl — najgorszy wynik w tabeli
12 / 38

101 stron poza indeksem — powód przy każdej

strona wykryta, obecnie niezindeksowana
ponowne zgłoszenie tego nie ruszy — do indeksu wchodzi się treścią i linkami
53
adres URL jest Google nieznany
zgłoszone ponownie, karencja 14 dni na adres
44
duplikat, Google wybrał inną stronę kanoniczną
do scalenia albo do przepisania — decyzja po stronie treści
3
strona zeskanowana, ale jeszcze nie zindeksowana
stan przejściowy, czekamy
1

Odpowiedź serwera na roboty AI

gabinet weterynaryjny · salon wykończeń403
pogotowie wod-kan 24h — tylko ClaudeBot403
pozostałych sześć firm200

Dane prawdziwe, nazwy klientów zmienione. Panel z 9 sierpnia 2026.

Ósmy wiersz tej tabeli to nasza własna strona. Dwanaście adresów z trzydziestu ośmiu. Najgorszy wynik w całym zestawieniu — gorszy niż u każdego klienta, którego prowadzimy.

Zostawiamy go tu z dwóch powodów. Bez niego liczby u góry nie zgadzają się z tabelą, a my sprzedajemy zgadzanie się liczb. I dlatego, że szewc bez butów chodzi naprawdę — z tą różnicą, że my przynajmniej wiemy, ilu butów nam brakuje i dlaczego.

Z 57% na 74% w miesiąc. I jedno zdanie, które musi stać obok.

8 lipca 2026: 177 z 312 stron w indeksie, czyli 57%.
9 sierpnia 2026: 294 z 395 stron w indeksie, czyli 74%.
Między nimi 17 datowanych pomiarów.

A teraz zdanie, którego nie napisze nikt, kto sprzedaje ten wykres:

Zbiór stron urósł w tym czasie o 83 nowe adresy. To nie jest „uratowaliśmy 117 stron”. Część tej różnicy to nowe wpisy, które od razu weszły do indeksu, część to stare adresy, które wreszcie weszły. Rozdzielić tego z pełną pewnością nie umiemy, więc tego nie rozdzielamy i nie udajemy, że umiemy.

Siedemnaście punktów na osi czasu proporcjonalnej do dat. Gdy przez dwa tygodnie nie było pomiaru, na wykresie widać dwutygodniową dziurę, a nie ładnie zszytą linię.

Udział stron w indeksie — dwa datowane pomiary

57%

8.07 · 177/312

74%

9.08 · 294/395

Pokazujemy tu dwa skrajne pomiary, bo tylko one mieszczą się czytelnie w tym miejscu. Pozostałe piętnaście punktów jest w panelu, na osi proporcjonalnej do dat.

Chcę darmowe prześwietlenie strony

Pierwszy pomiar dostajesz zawsze. Drugi — jeśli zechcesz zobaczyć, w którą stronę się rusza.

Czego nie obiecujemy

Poniżej cztery rzeczy, których nie dostaniesz. Piszemy je tu, a nie w FAQ na dole, bo tam trafiają rzeczy, o które nikt nie pyta.

  1. Nie obiecujemy pozycji ani ruchu.

    Wynik 100/100 przy wpisie mówi o zgodności z wzorcem optymalizacji. Nie mówi o TOP10. Wpisy, które dosypaliśmy 5 sierpnia, miały dziewięć razy 100/100 i raz 97/100 — i nadal czekają, aż Google je zaindeksuje. O tym decyduje Google, nie my, więc gwarancja na to byłaby zakładem, a nie zobowiązaniem.

  2. Nie odblokujemy Twojego hostingu.

    7 sierpnia przetestowaliśmy regułę w .htaccess u jednego klienta, z kopią zapasową i automatycznym cofnięciem po pomiarze. Wynik: 403 przed, 403 po, 403 po cofnięciu. Blokada siedzi wyżej niż jakikolwiek plik, do którego mamy dostęp. Zostaje zgłoszenie u operatora — napiszemy je z Tobą i będziemy je pilnować do skutku. Ale słowa „naprawiamy” tu nie ma i nie będzie.

  3. Nie wiemy, ile razy ChatGPT Cię polecił.

    Google Analytics pokazuje wyłącznie, skąd przyszedł ruch. Z tego nie da się wyliczyć, ile razy model wymienił Twoją firmę w odpowiedzi. Sprawdzamy, czy roboty AI mogą Cię pobrać — i tylko to sprzedajemy. Przy okazji: ruch z asystentów AI jest dziś mały. U wszystkich naszych klientów razem to 21 sesji przez 28 dni, wszystkie z ChatGPT. Sprawdzamy to nie dlatego, że dziś to duży kanał, tylko dlatego, że zamknięte drzwi zostają zamknięte.

  4. SEO działa wolno.

    Pierwszy miesiąc to pomiar i porządki. Nie wyniki. Nasza własna droga z 57% na 74% zajęła miesiąc przy robocie automatu, który nie robi przerw na weekend. Jeśli szukasz czegoś, co da efekt do końca miesiąca — Ostoja tego nie da i lepiej, żebyś usłyszał to teraz, a nie po pierwszej fakturze.

Trzy razy, gdy nasz własny system powiedział nam nieprawdę

Nie mamy opinii z gwiazdkami. Mamy coś, czego konkurencja nie napisze o sobie.

Pierwsza

Kontrola świeciła na zielono, a trzy strony były dla AI nie do pobrania.

Sprawdzała robots.txt zamiast serwera. Tygodniami meldowała „w porządku” przy stronach, które odsyłały robotom AI błąd 403. Naprawa: pukamy prawdziwym zapukaniem pod adres i zapisujemy kod odpowiedzi. Deklaracja z pliku nie liczy się do niczego.

Druga

Panel pokazywał dwie różne prawdy, dwieście pikseli od siebie.

Karta klienta miała zieloną plakietkę „wszystkie 7 w indeksie”. Zakładka Postęp, na tym samym ekranie, pisała 19 z 21. Obie liczby były prawdziwe: karta czytała próbkę pierwszych piętnastu wpisów, zakładka — przejście całego spisu adresów. Żadna nie była podpisana, więc nie było jak zgadnąć, której wierzyć.

Przy okazji wyszło coś gorszego: firma z szesnastoma stronami poza Google, czyli 41% serwisu, miała ocenę 92 na 100. Bo stara formuła startowała od stu i odejmowała pół punktu za stronę.

Naprawa nie polegała na poprawieniu liczby, tylko na wyrzuceniu drugiego rachunku. Jedno źródło prawdy. Przy każdej liczbie podpis, skąd pochodzi. A ocena przestała być odejmowaniem i stała się wprost udziałem stron w indeksie — więc strona, której połowa podstron jest poza Google, nie ma matematycznej możliwości dostać zielonej oceny.

Trzecia

Dziesięć gotowych wpisów leżało martwych, bo alarm pilnował terminów, a one nie miały terminu.

System meldował „wszystko wyszło na czas” i to była prawda. Kontrola pilnowała terminów. Nie pilnowała istnienia terminu.

Porównanie dysku z rejestrem pokazało dziesięć gotowych wpisów, których nikt nigdy nie zarejestrował. Wszystkie napisane, wszystkie sprawdzone, dziewięć na 100/100 — i wszystkie zwracające 404 na żywo.

Ciekawsze jest to, co było potem: opublikowaliśmy siedem, nie dziesięć. Trzy odpadły po sprawdzeniu na żywych sitemapach. Jeden był duplikatem wpisu, który już wisiał. Drugi kanibalizowałby własną stronę usługową klienta. Trzeci został zastąpiony wpisem opublikowanym dzień wcześniej.

Automat, który raportuje wyłącznie o rzeczach, które zna, zawsze powie, że wszystko gra. Cała wartość siedzi w pytaniu: czego w moim raporcie NIE MA?

Chcę darmowe prześwietlenie strony

Znajdziemy też swoje. Wtedy Ci o nich napiszemy, tak jak napisaliśmy wyżej.

Co dokładnie dostajesz

Bez „pakietu”, bez „opieki” i bez „wsparcia”. Lista rzeczy, które da się sprawdzić.

Liczbę, która ma podpis. Ile Twoich podstron Google ma na swojej liście i ile ich w ogóle jest. Nie z próbki i nie na oko — każdy adres sprawdzony po kolei. Pod liczbą stoi data pomiaru i skąd ona pochodzi.
Pytamy o to samo Google, jego oficjalnym kanałem dla właścicieli stron (Search Console, URL Inspection API).

Powód przy każdej stronie, której tam nie ma. Cztery różne odpowiedzi Google — każda znaczy co innego i każda wymaga czegoś innego. Wraz z informacją, która z nich dotyczy największej liczby Twoich stron — bo to ona wyznacza, co robić najpierw.

Przypominanie Google o tych adresach, przy których to ma sens. Stron, które same każą się nie pokazywać, oraz tych, które prowadzą donikąd, automat nie zgłasza — tam problem jest u Ciebie, nie w Google. Tego samego adresu nie zgłaszamy częściej niż raz na dwa tygodnie, bo częściej po prostu nie działa, a limit dzienny jest wspólny dla wszystkich naszych firm.

Odpowiedź na pytanie, czy roboty AI w ogóle wchodzą. Pukamy do Twojej strony jako posłaniec ChatGPT, Claude'a, Perplexity i Google, i zapisujemy cztery odpowiedzi. Do tego liczbę odnośników, które posłaniec naprawdę widzi — u jednej z firm było ich 10, po naprawie 44.

Odnośniki prowadzące donikąd, znalezione po drodze. Także te stare, które zostały po poprzedniej wersji strony i nikt ich nie posprzątał. Przy każdym piszemy, z której podstrony prowadzi — żeby dało się to naprawić bez szukania po omacku.

Wykres, na którym widać ruch w czasie. Gdy przez dwa tygodnie nie było pomiaru, zobaczysz w tym miejscu dwutygodniową dziurę. Linia się w niej nie zaszywa.

A na wyższych poziomach — wpisy. Napisane, ocenione, wstawione na stronę, zgłoszone wyszukiwarkom i od razu spięte odnośnikami ze starszymi tekstami. Z zaporą, która wstrzyma publikację, gdy coś jest nie tak — zamiast wypuścić i liczyć, że przejdzie.

To samo, poskładane z klocków. Cennik cudzy, nie nasz.

Koszt złożenia podobnego zestawu z dostępnych na rynku narzędzi
KlocekZa coNetto / mies.
Localo Single Businesswizytówka i opinie49 zł
Senuto Litewidoczność i frazy107,50 zł
Sitebulb Desktop Liteaudyt techniczny63 zł
Surfer AI Search Analytics (płatność roczna)widoczność w AI353 zł
BabyLoveGrowth Grow30 artykułów z publikacją426 zł
Razem998,50 zł

Przesuń tabelę w bok →

Pięć logowań. Pięć rachunków. Trzy panele po angielsku. Ceny pobrane 9 sierpnia 2026 z cenników producentów, przeliczone po kursie NBP z 7 sierpnia.

I żaden z nich nie powie Ci, dlaczego ta jedna podstrona wypadła z indeksu. Ani czy Twój serwer wpuszcza roboty AI.

Szukaliśmy tego drugiego w całym researchu cenowym. Nie sprzedaje tego nikt, w żadnej cenie.

Ile to kosztuje

Poziom zerowy

Prześwietlenie — 0 zł, bez karty, bezterminowo.

Jednorazowy audyt SEO w agencji kosztuje 1 500 – 10 000 zł. Nasze prześwietlenie robi część tej roboty w kilka minut pracy maszyny i zostaje darmowe na stałe. Nie jest to promocja ani „pierwszy miesiąc gratis” — po prostu tanie dla nas, a dla Ciebie to jedyny sposób, żeby sprawdzić nas, zanim cokolwiek zapłacisz.

Trzy poziomy

Ryś

Wiesz, ile Twoich stron jest w Google i dlaczego reszty tam nie ma.

Tańszy niż jedno narzędzie SEO Wycena po prześwietleniu, abonament miesięczny
  • Przejście całego spisu adresów, z licznikiem w czasie
  • Powód przy każdej brakującej stronie
  • Przypominanie o adresie Google i Bingowi, najwyżej raz na dwa tygodnie
  • Alarm, jeśli licznik spadnie

Senuto Lite kosztuje 107,50 zł i pokaże Ci wykres. Semstorm Basic kosztuje 129 zł i pokaże Ci wykres. Żadne z nich nie powie, dlaczego konkretna strona wypadła, i żadne nie zgłosi jej ponownie.

najczęstszy punkt wejścia

Ostoja 8

Do tego wiesz, czy roboty ChatGPT, Claude'a i Perplexity w ogóle wchodzą na Twoją stronę.

Poniżej najtańszego pakietu agencyjnego Wycena po prześwietleniu, abonament miesięczny
  • Wszystko z poziomu wyżej
  • Pukanie czterema robotami z zapisem kodu odpowiedzi
  • Liczba odnośników widocznych bez skryptów, śledzona w czasie
  • Uczciwe liczenie ruchu z asystentów AI z Google Analytics — osobnym raportem, bo gotowy kanał w Google tego ruchu nie pokazuje
  • Komentarz człowieka raz w miesiącu: co się zmieniło i co z tym zrobić, w kolejności ważności

Te same cztery rzeczy kupione osobno, w najtańszym wariancie z rocznymi zobowiązaniami, kosztują 572,50 zł. Najtańszy pakiet agencyjny, jaki znaleźliśmy z jawnym cennikiem, to 490 zł — i za te pieniądze pracuje się na wizytówce Google, nie na stronie.

Czego tu nie ma: nie monitorujemy, czy AI Cię wymienia. Sprawdzamy, czy AI może Cię pobrać. To dwie różne rzeczy i sprzedajemy tę drugą.

Cała trójka

Do tego ktoś wreszcie pisze i publikuje.

Taniej niż te same klocki z rynku Wycena po prześwietleniu · wariant wejściowy z dwoma wpisami
  • Wszystko z poziomów wyżej
  • 3 wpisy miesięcznie: napisane, ocenione punktowo, opublikowane, zgłoszone do Google i Binga, podpięte pod istniejące treści
  • Kopia zapasowa każdego nadpisywanego pliku
  • Do każdego wpisu gotowy tekst posta na wizytówkę Google — wysyła go człowiek po Twojej stronie, my go tylko piszemy

Poskładanie tego samego z pięciu narzędzi kosztuje 998,50 zł i dalej spinasz to sam. Agencja, u której blog jest dodatkiem, liczy za sam ten dodatek 700 zł — ale pod spodem trzeba mieć pakiet za 1 490 zł, więc razem wychodzi 2 190 zł.

Chcę darmowe prześwietlenie strony

Prześwietlenie jest darmowe i bezterminowe. Cennik zaczyna się dopiero wtedy, gdy chcesz widzieć, jak ta lista się skraca.

Zero opłaty wdrożeniowej. Za start i konfigurację nie płacisz nic.

Bez zobowiązania na rok. Wypowiedzenie na koniec miesiąca, bez powodu i bez rozmowy retencyjnej. Wiązanie Cię umową przy produkcie, który sam mówi „SEO działa wolno”, wyglądałoby na zabezpieczenie przed Twoim rozczarowaniem.

Płatność roczna: dziesięć rat zamiast dwunastu, jeśli wolisz mieć to z głowy.

Jest jeszcze czwarty poziom, dla firm, u których wpisy wychodzą, licznik rośnie, a telefon dzwoni tak samo. Tam do trzech modułów dochodzi człowiek: prowadzenie sprawy blokady u operatora, opinie i wizytówka Google, naprawa linkowania w tym, co już wisi, frazy z realnych zapytań z Search Console. Liczba miejsc ograniczona, bo człowiek jest jeden. Jeśli to brzmi jak Ty, napisz o tym w formularzu.

Konkretne kwoty podajemy po prześwietleniu, przy pierwszej rozmowie — bo wycena zależy od liczby adresów na Twojej stronie i od tego, ile z nich wymaga wykonania, a nie tylko pomiaru.

Gwarancja 30 dni — na naszą robotę, nie na decyzję Google

Jeśli przez pierwsze 30 dni panel nie pokaże ani jednego nowego pomiaru — zwracamy całość.

Nie gwarantujemy, że liczba stron w indeksie wzrośnie. O tym decyduje Google i obiecywanie cudzej decyzji byłoby zakładem, nie zobowiązaniem. Gwarantujemy, że pomiar się odbył, że masz go z datą i że wiesz, co z niego wynika.

Drugi powód, ten rzadziej mówiony. Gwarancja ma u nas dwa powody. Pierwszy jest oczywisty: żebyś sprawdził, czy to jest Ci w ogóle potrzebne. Drugi mówi się rzadziej — żebyśmy się ze sobą nie męczyli. Jeśli po miesiącu widać, że nie gramy do jednej bramki, lepiej podać sobie rękę, niż ciągnąć to przez rok.

Konkurencja daje 90 dni gwarancji zwrotu, jeśli ruch organiczny nie wzrośnie. To lepsza obietnica niż nasza i nie będziemy udawać, że jest inaczej. Nie skopiujemy jej, bo o ruchu decyduje Google. Gwarantujemy wyłącznie własną robotę.

Zanim wypełnisz formularz — dla kogo to nie jest

Nie dla sklepu z tysiącami produktów. Ryś sprawdza adres po adresie. Przy kilku tysiącach to inna skala, inny limit i inna cena. Nie umiemy tego dobrze i wolimy powiedzieć to teraz.

Nie dla firmy ogólnopolskiej, która chce być pierwsza w Polsce na jedno słowo. Do tego potrzebujesz agencji z link buildingiem. My linki kupujemy tylko punktowo — wtedy, gdy Żuraw wskaże frazę, przy której mają sens. Zawsze poza abonamentem i zawsze z fakturą portalu do wglądu.

Nie dla kogoś, kto oczekuje efektu w miesiąc. Nasz własny pomiar: z 57% na 74% zajęło miesiąc, przy robocie automatu.

Nie dla kogoś, kto szuka wykonawcy do odhaczania zleceń i chce pokazywać palcem, co gdzie wstawić. Pracujemy inaczej i przy takim układzie obie strony będą nieszczęśliwe.

Nie po reklamy w Google i na Facebooku. To robi VIAM i to jest osobna rozmowa, osobna umowa i osobna marka.

„Już raz mi ktoś obiecywał i wziął pieniądze”

Wiem. I nie mam na to zapewnienia, bo zapewnienie brzmi dokładnie tak samo jak to, które usłyszałeś poprzednio.

Mam za to procedurę. Pierwsze prześwietlenie jest darmowe, bez karty i bez rozmowy sprzedażowej. Dostajesz z niego liczby o swojej stronie — ile podstron ma Google, przy których powiedziało „nie” i dlaczego, oraz cztery kody odpowiedzi Twojego serwera na pukanie robotami AI.

Te liczby są Twoje, nawet jeśli nigdy nic u nas nie kupisz. Możesz je wziąć i pokazać firmie, która obsługuje Cię dzisiaj. Będzie to najlepiej wydane zero złotych w tym miesiącu.

Pięć pól. Reszta jest po naszej stronie.

Podaj adres strony. Odsyłam cztery kody odpowiedzi Twojego serwera, listę zepsutych linków i liczbę podstron, które Google ma w indeksie — jeśli dasz dostęp do Search Console, także powód przy każdej brakującej.

Odpowiadam osobiście, w jeden dzień roboczy. Maciek.
Bez zapisu na newsletter, bez sekwencji maili, bez telefonu w niedzielę o 8 rano. Twoje dane idą tylko do mnie.

Wystarczy jedno z dwóch. Wybierz, co wolisz — oddzwonię albo odpiszę.

Pytania, które padają najczęściej — od najtrudniejszego

„Płaciłem już za SEO i nic z tego nie wyszło. Czym to się różni?”
Tym, że po miesiącu będziesz miał liczbę, którą da się sprawdzić bez zaufania do nas. Ile Twoich podstron jest w indeksie Google i ile ich w ogóle jest — to sprawdzisz sam, w swojej Search Console, w każdej chwili. Poprzednia obietnica prawdopodobnie brzmiała „poprawimy widoczność”. Tego zdania nie da się sprawdzić ani obalić, i to jest jego jedyna funkcja.
„Ile to trwa, zanim coś zobaczę?”
Pierwsze liczby: w dniu prześwietlenia. Pierwszą zmianę na liczniku indeksacji: liczone w tygodniach, nie w dniach. Ponowne zgłoszenie tego samego adresu do Google wysyłamy nie częściej niż raz na 14 dni, bo częściej po prostu nie działa. Nasza własna droga z 57% na 74% zajęła miesiąc. Jeśli ktoś obiecuje Ci różnicę w tydzień, obiecuje coś, na co nie ma wpływu.
„Czy muszę cokolwiek robić sam?”
Trzy rzeczy, wszystkie na starcie. Dać dostęp do Search Console — bez tego nie sprawdzimy powodów, tylko techniczną część. Dać dostęp do serwera, jeśli mamy publikować wpisy. I wysłać post na wizytówkę Google, bo tekst piszemy my, ale przycisk „opublikuj” jest po Twojej stronie i tak zostaje. Poza tym nic.
„Mam stronę na WordPressie / u innego operatora. Zadziała?”
Diagnoza zadziała wszędzie — pukamy do adresu z zewnątrz i czytamy odpowiedź, obojętne na czym stoisz. Publikacja wpisów wymaga dostępu przez FTP albo do WordPressa. Nasi klienci mają jedno i drugie. Jeśli masz coś nietypowego, powiedz w formularzu, sprawdzę przed rozmową, a nie po podpisaniu.
„Czym się to różni od agencji w tej samej cenie?”
Zakresem i tym, co widzisz. Agencja da Ci człowieka do telefonu, link building i raport raz w miesiącu — i to są realne rzeczy, których u nas na niższych poziomach nie ma. My dajemy panel otwarty cały czas, przeliczany co rano, z każdą podstroną Twojego serwisu, powodem przy każdej brakującej i datą przy każdej liczbie. Jeśli potrzebujesz link buildingu i kogoś, kto odbierze o 9 rano, weź agencję. Nie będę udawał, że jesteśmy tym samym taniej.
„Skąd wiecie, że moja strona wypadła z Google? Kto to mierzy?”
Google. Dosłownie: pytamy o każdy adres przez Google URL Inspection API, czyli oficjalny interfejs Search Console. Powód przy stronie poza indeksem to nie nasza interpretacja, tylko odpowiedź Google przetłumaczona na polski: „adres URL jest Google nieznany”, „strona wykryta, obecnie niezindeksowana”, „duplikat, Google wybrał inną stronę kanoniczną”, „strona zeskanowana, ale jeszcze nie zindeksowana”. Dlatego wymagamy dostępu do Twojej Search Console — bez tego nikt na świecie tej odpowiedzi nie dostanie.
„Co, jeśli mój hosting blokuje roboty AI?”
Wykryjemy to i pokażemy Ci cztery kody odpowiedzi. Potem napiszemy z Tobą zgłoszenie do operatora i będziemy je pilnować. Czego nie zrobimy: nie zdejmiemy blokady sami. Sprawdziliśmy to 7 sierpnia na żywym kliencie, z kopią zapasową i automatycznym cofnięciem — reguła w .htaccess nie zmieniła nic, bo 403 generuje serwer wyżej, niż sięgają nasze pliki. Decyzja należy do operatora serwera.
„Czy dostanę te dane, jeśli zrezygnuję?”
Tak. Historia pomiarów Twojej strony jest Twoja i dostaniesz ją w pliku przy odejściu. Panel przestaje pokazywać Cię wśród bieżących firm, ale nie kasujemy tego, co zmierzyliśmy. Dostępy do Search Console i serwera odbierasz sam, w każdej chwili, bez pytania nas o zgodę.
„Robicie wszystko, czyli nic?”
Nie robimy wszystkiego. Nie robimy link buildingu, artykułów sponsorowanych, reklam w Google i na Facebooku ani social mediów. Robimy trzy rzeczy: sprawdzamy, czy Twoje strony są w Google i dlaczego nie, sprawdzamy, czy roboty AI mogą je pobrać, i piszemy treść tam, gdzie jej brakuje. Reszta jest u kogoś innego i mówimy to wprost.
„Ile wpisów miesięcznie? Widziałem oferty po 30.”
Maksymalnie cztery na siedem dni, twardo, w kodzie. Piąty się nie opublikuje, nawet gdybyśmy chcieli. Widziałeś ofertę na 30 artykułów miesięcznie i to prawdziwa oferta — kosztuje 426 zł i tej ceny za sztukę nie pobijemy. Ale trzydzieści wpisów w trzydzieści dni na stronie lokalnej firmy to dokładnie ten wzór publikacji, za który Google karze. Nasz limit jest świadomy. Płacisz nam także za to, czego Ci nie zrobimy.

Jedno pytanie, na które i tak będziesz chciał znać odpowiedź

Ile Twoich podstron jest dziś w Google?
I czy Twój serwer wpuszcza roboty ChatGPT, czy odsyła je z błędem?

Odpowiedź na oba pytania kosztuje zero złotych i nie wymaga rozmowy ze mną.

Chcę darmowe prześwietlenie strony

PS. Szóstego sierpnia liczyłem linki na dziewięciu stronach i przy dwóch zobaczyłem zero. Nie szukałem tego. Nikt tego nie szukał. Te firmy nie miały pojęcia, że dla ChatGPT ich strony nie istnieją — bo dla Google istniały, telefon dzwonił, a robots.txt mówił uprzejme „zapraszamy”.

Jeśli przez pierwsze 30 dni panel nie pokaże Ci ani jednego nowego pomiaru, oddaję całość.

Wersja robocza — układ i teksty do akceptacji. Kwoty w cenniku nie są jeszcze zatwierdzone, dlatego strona podaje zakres opisowy zamiast liczb.

Chcę darmowe prześwietlenie strony