Przejdź do treści
Ostoia

Moduł · reklama na Facebooku i Instagramie

Bóbr. Składa reklamę z gotowych klocków, w kolorach zdjętych z Twojej strony.

Wybierasz firmę, wybierasz układ, wpisujesz teksty — a Bóbr rysuje gotowy kadr do reklamy. Ma dziś 32 układy i 62 kompozycje w siedmiu grupach, trzy formaty pod Facebooka i Instagrama i jeden upór: krzyczy, kiedy tekst wchodzi w dolny pas kadru, ten, który Meta i tak przykryje własnymi przyciskami. Liczby policzone w kodzie panelu z 4 sierpnia 2026.

Skąd nazwa

Bóbr buduje. To jedyne skojarzenie, którego nie trzeba nikomu tłumaczyć.

Reszta modułów Ostoi patrzy, sprawdza i mierzy. Ten jeden jako jedyny coś stawia, kawałek po kawałku, z materiału, który już leży na miejscu.

Do tego bóbr pracuje bez rozgłosu i zawsze na tej samej rzece. Kreator też: obsługuje jedną robotę — kadr reklamy — i nie próbuje przy okazji prowadzić kampanii.

Dla kogo

Dla kogoś, kto ma dwadzieścia zdjęć realizacji i żadnego pomysłu, co z nich złożyć

Masz firmę, robotę widać na zdjęciach, opinie są dobre. Potem siadasz do reklamy i zaczyna się godzina przesuwania napisu w Canvie. Kreator zdejmuje z Ciebie tę godzinę: kompozycja jest już rozstrzygnięta, Ty dowozisz treść i zdjęcie.

Jeśli szukasz narzędzia, które samo wymyśli, co powiedzieć — to nie tutaj. Bóbr składa zdania, które ktoś napisał. Pusty formularz zostaje pusty.

panel.ostoia — drewniane place zabaw — Bóbr makieta
1080 × 1350 format 4:5 układ „Wielka liczba” · kolory z karty klienta · podgląd w skali 1 do 1
Nagłówek — skala tekstu 100% mieści się
Logo w lewym górnym rogu, plakietka włączona widoczne
Zdanie pod spodem
tekst wchodzi w dolne 20% kadru — tam siada interfejs Meta, ten pas musi zostać pusty
poprawka
Fakty klienta — belka 90 × 90 mm, certyfikat C24 z karty

Makieta panelu odrysowana w HTML — pokazuje, jak wygląda ostrzeżenie o dolnym pasie. Nazwa firmy zamieniona na branżę.

Co Bóbr robi

Trzyma dla każdej firmy kartę z jej barwami i pismem. Pięć kolorów, krój nagłówków, krój treści, adres logotypu, lista zdjęć i akapit twardych faktów. Kolory nie są dobierane na oko z logotypu — panel odczytuje je z żywej strony klienta i zapisuje datę odczytu. U producenta placów zabaw wyszło z tego: kobalt, czerwień, żółty i krem, wszystkie cztery zmierzone jednego dnia na jego własnej stronie.

Czyta stronę klienta i sam układa z niej kartę. Podajesz adres, panel przechodzi stronę główną i do kilkunastu podstron, wyciąga kolory, kroje, ceny, dane kontaktowe, profile w mediach społecznościowych i zdjęcia większe niż 400 pikseli. Przy każdej wartości zostaje adres, z którego pochodzi. Czego nie znalazł, tego nie dopisuje — pole zostaje puste.

Daje 32 układy w siedmiu grupach, a w części z nich osobne warianty kompozycji. Sześćdziesiąt dwie kompozycje razem. Zdjęcie z przekreśleniem, tabela porównawcza, wielka liczba, opinia klienta, żółta karteczka, kalkulacja odręczna, metka z ceną, oś czasu. Każdy z nich ma własną budowę — to nie jeden szablon z podmienianym napisem.

Pilnuje dolnego pasa kadru. Po każdej zmianie mierzy, gdzie stoją bloki tekstu, i zapala ostrzeżenie, jeśli któryś wychodzi poza kadr albo wchodzi w dolne 20% wysokości. Przycisk „Dopasuj tekst do kadru” zmniejsza pismo o trzy procent naraz, dopóki ostrzeżenie nie zgaśnie.

Pokazuje trzy formaty w rozdzielczości docelowej. 1080 × 1350 pod feed, 1080 × 1920 pod relacje i rolki, 1080 × 1080 pod karuzele. Przełączasz jednym kliknięciem, a podgląd jest w skali kadru, nie ekranu.

Pozwala złapać blok i przesunąć go myszą. Nagłówek, cenę, karteczkę, logo. Przesunięcie zapisuje się osobno dla każdego formatu, bo ten sam element w kwadracie i w pionie stoi gdzie indziej. Jeden przycisk cofa wszystkie poprawki w danym kadrze.

Oddaje gotowy kadr do dalszej roboty. Kopiujesz kreację jako plik strony i wklejasz do studia grafik, które robi z niej obraz. Albo kopiujesz brief — opis klienta, jego fakty, paletę i wpisane teksty — do rozmowy z asystentem.

Podpowiada, co w reklamie generować wolno, a czego nie. Wolno tła, blaty, deski, beton, trawę, puste karteczki i sceny bez twarzy. Nie wolno realizacji klienta, jego zespołu, materiału do „przed i po” ani zrzutów opinii. Wygenerowany dowód przestaje być dowodem, więc tej granicy narzędzie nie przesuwa.

Jak powstaje jedna kreacja

Siedem kroków. Pierwszy jest najdłuższy i robi się go raz na firmę.

  1. Zakładamy kartę Twojej firmy. Adres strony wystarczy, żeby panel zdjął z niej kolory, kroje, logo i zdjęcia. Fakty — te, którymi wolno się chwalić — dopisujemy ręcznie i podpisujemy źródłem. Karta powstaje raz i służy wszystkim kolejnym reklamom.
  2. Wybierasz układ z listy. Grupy nazywają się po ludzku: liczba i dowód, porównanie, hak i obietnica, lista i wyjaśnienie, oferta i cena, rzeczy udające zwykły post, formaty. Przy układach z wariantami wybierasz jeszcze kompozycję.
  3. Wpisujesz teksty w gotowe pola. Każdy układ ma własny zestaw: nadtytuł, nagłówek, liczba, zdanie pod spodem. Jeśli dla tej firmy i tego układu mamy już napisaną treść, pola startują wypełnione.
  4. Wskazujesz zdjęcie. Z listy zdjęć klienta, z pliku na dysku albo z adresu. Panel od razu wstawia je pod tekst i widzisz, czy nagłówek nie ląduje na twarzy.
  5. Ustawiasz format i drobiazgi. Pion, kwadrat albo feed. Do tego skala pisma, pozycja tekstu w kadrze, róg dla logo i jego wielkość.
  6. Sprawdzasz ostrzeżenia. Dopóki pasek u dołu podglądu świeci, kreacja nie jest gotowa. Czerwony pasek znaczy, że coś wyjdzie poza kadr albo schowa się pod przyciskami Meta.
  7. Kopiujesz kreację dalej. Do studia grafik po obraz albo do briefu, jeśli chcesz od razu całą paczkę wariantów.
Kreator odpowiada na pytanie „jak to ma wyglądać”. Nie odpowiada na pytanie, czego w zestawie reklam brakuje — a od tego zaczyna się kampania, która działa. Ten drugi rozbiór jest w panelu osobno, w zakładce z ustaleniami z biblioteki reklam, i robi go człowiek.

Trzydzieści dwa układy, sześćdziesiąt dwie kompozycje

To jest cała zawartość kreatora, wypisana grupa po grupie. Bez zaokrągleń w górę i bez pozycji „w przygotowaniu”.

Układy i kompozycje w kreatorze, stan kodu z 4 sierpnia 2026
GrupaUkładówKompozycjiCo w niej jest
Liczba i dowód612pieczątka z liczbą, wielka liczba, opinia na zdjęciu, zrzut opinii
Porównanie414podział kadru, tabela, mit kontra fakt, przed i po
Hak i obietnica66plakat z przekreśleniem, etykieta ostrzegawcza, nagłówek prasowy, jedno pytanie
Lista i wyjaśnienie44kafelki, lista numerowana, oś czasu, tekst udający poradnik
Oferta i cena38metka z ceną, trzy plany, stos oferty
Wygląda jak zwykły post615żółta karteczka, notatka z telefonu, kalkulacja odręczna, rozmowa
Format33pion pod rolki, pion typograficzny, kwadrat
Razem3262—

Przesuń tabelę w bok →

Policzone w kodzie kreatora, wersja z 4 sierpnia 2026. „Kompozycja” to układ razem z jego wariantem: podział kadru ma ich sześć, przed i po sześć, pieczątka z liczbą siedem.

Trzy formaty, wszystkie w docelowej rozdzielczości

Formaty kadru dostępne w kreatorze
FormatKadrGdzie się przydaje
4:51080 × 1350tablica Facebooka i Instagrama
9:161080 × 1920relacje i rolki
1:11080 × 1080karuzele

Przesuń tabelę w bok →

Podgląd rysuje się w skali kadru, więc to, co widzisz na ekranie, jest tym, co wyjdzie w pliku. Zmiana formatu nie przestawia tekstu na nowo — przesunięcia zapisują się osobno dla każdego z trzech.

Dwie zasady wpisane na sztywno

Dolne 20% kadru zostaje puste. Tam Meta rysuje nazwę profilu, przycisk i opis. Tekst, który tam wejdzie, po prostu zniknie — i dowiesz się o tym dopiero po publikacji.

Żadnego „kliknij tutaj” namalowanego na obrazku. W badaniu na blisko 24 tysiącach odsłon dorysowany przycisk nie zmienił liczby kliknięć, a konwersję ściął z 0,58% do 0,30%. Wezwanie do działania ma być — tylko w treści reklamy i na natywnym przycisku Facebooka, nie na grafice.

Eksperyment NextAfter, n = 23 679, poziom pewności 99,7%. Liczba jest w panelu przy tej zasadzie, żeby nikt nie musiał wierzyć nam na słowo.

Nasza wpadka, opisana przez nas

Wybierasz firmę od faktur, a w polach siedzą place zabaw

W drugiej wersji kreatora przykładowe teksty siedziały w definicji układu. Wygodne przy jednym kliencie, katastrofalne przy drugim: przełączałeś się na firmę sprzedającą program do faktur, a w polach dalej stała belka 90 × 90 mm i certyfikat drewna konstrukcyjnego.

Wygląda niewinnie, bo przecież widać, że to nie to. Tylko że kreacje składa się seriami, po kilkanaście naraz, i w którymś momencie ktoś tego nie zauważy. Cudzy fakt w Twojej reklamie to nie literówka. To zdanie, którego nie da się obronić przed klientem.

Poprawianie samych przykładów nic by nie dało. Układ definiuje dziś wyłącznie pola, a treść należy do konkretnej firmy. Nie ma pakietu tekstów dla tej pary firma–układ? Pola startują puste, z samą podpowiedzią, co tu wpisać.

Druga rzecz z tej samej rodziny: odsiewanie kolorów. Panel zbierał barwy ze strony klienta i wyrzucał te „za jasne”, uznając je za biel. Wypadał przez to żółty producenta placów zabaw — jeden z jego czterech kolorów firmowych. Dziś o tym, czy coś jest kolorem, decyduje nasycenie, a nie jasność. Biel i czerń odsiewają się same, bo nasycenia nie mają wcale.

Narzędzie, które podpowiada cudze fakty, jest gorsze od pustego formularza.

Dlatego puste pole w tym panelu jest stanem dopuszczalnym, a wypełnione nie swoim — nie jest.

Czego Bóbr nie robi

Nazwa mówi „kreator reklam” i przez to obiecuje więcej, niż to narzędzie robi. Lepiej wyprostować to od razu.

Nie wystawia reklam na Facebooku. Nie łączy się z Menedżerem Reklam, nie ustawia budżetu, nie wybiera odbiorców, nie włącza i nie wyłącza kampanii. Kończy na gotowym kadrze. Wszystko, co dzieje się później, robi człowiek w panelu Meta.

Nie mierzy wyników. Ani jednej liczby o kliknięciach, koszcie leada czy zasięgu. Kreator nie wie, czy złożona w nim reklama komukolwiek się spodobała.

Nie zapisuje obrazu. Oddaje kreację jako plik strony, a obraz robi z niego drugie narzędzie. Brzmi jak brak i jest brakiem — decyzja była taka, żeby jeden panel nie próbował być jednocześnie edytorem graficznym.

Nie pisze za Ciebie tekstów i nie wymyśla faktów. Podpowiada, ile znaków się zmieści i gdzie stanie nagłówek. Zdania trzeba przynieść ze sobą. Pola nagłówka nie wypełnia nic, dopóki ktoś ich nie wypełni.

Nie rysuje sam żadnego zdjęcia ani tła. Ma osiem gotowych wzorów opisu obrazu — takich do skopiowania do generatora — ale generowanie odbywa się poza panelem i płaci się za nie osobno. Panel liczy tylko, ile sztuk zamawiasz.

Nie ma kart wszystkich klientów. Wgrane są trzy firmy. Pozostałe czekają w kolejce, a każda nowa to kilkanaście minut roboty, nie kliknięcie.

Nie zna Twojej konkurencji tak dobrze, jak byśmy chcieli. Zestawienie cudzych reklam z biblioteki Meta mamy dziś dla dwóch firm i nie ma w nim liczby wyświetleń ani wydatków — Meta ich przy reklamach niepolitycznych nie podaje. Jedyna poszlaka skuteczności, jaką da się zobaczyć, to jak długo dana reklama leci.

Nie składa kreacji, w której twarzą jest właściciel. Świat marki — historia założyciela, zespół przy robocie, zwykły wtorek w firmie — wymaga prawdziwej twarzy i głosu. Tego w kreatorze nie ma i nie będzie; taki materiał nagrywa klient telefonem.

Nie chodzi za Tobą między komputerami. Karty firm, teksty i ustawienia siedzą w przeglądarce, na tym jednym urządzeniu. Zmiana laptopa oznacza pusty panel.

Najtrudniejsza rzecz do przyjęcia jest taka: ładny kadr nie ratuje pustego komunikatu. Kreator skraca składanie z godziny do kilku minut i pilnuje, żeby nic nie wyszło poza kadr. Nie zamienia jednak reklamy bez pomysłu w reklamę z pomysłem — i nie ma takiego suwaka.

Zacznij od tego, co masz, a nie od pomysłu na reklamę

Podaj adres strony. Odeślę, co Twoja firma ma dziś do pokazania w reklamie: jakie kolory i pismo naprawdę na niej stoją, które zdjęcia nadają się do kadru, jakie fakty i ceny da się wskazać palcem w źródle. To jest materiał na kreacje — albo pierwsza lista braków.

Zacznij od darmowego prześwietlenia

Odpowiadam osobiście, w jeden dzień roboczy. Maciek.

Drobny druk techniczny. Kreator to jeden statyczny plik za logowaniem do panelu; ustawienia i karty marek trzyma localStorage przeglądarki, więc nic nie leci na serwer. Pobieraniem cudzych stron zajmuje się osobny zbieracz po stronie serwera, bo przeglądarka nie może tego zrobić sama — blokuje ją zasada tego samego pochodzenia (CORS). Kolory i kroje pism są odczytywane z arkuszy stylów strony, nie z obrazka. Wynik eksportu to plik HTML z osadzonym stylem kreacji. Zasada o wezwaniu do działania na grafice pochodzi z eksperymentu NextAfter, a przegląd cudzych reklam robimy w Bibliotece Reklam Meta.

Gwarancja 30 dni — na naszą robotę, nie na decyzję Google

Jeśli w ciągu trzydziestu dni nie dostaniesz od nas tego, co opisaliśmy — pomiaru z datą, powodu przy każdej brakującej stronie i listy zadań w kolejności — oddajemy pieniądze. Czego nie obiecujemy: że Google na pewno zaindeksuje konkretną podstronę. Tej decyzji nie podejmujemy my.

Prześwietlenie za 0 zł Zadzwoń